powrót
Sigur Rós "Agaetis Byriun"
Sigur Rós
Agaetis Byriun
Swą przygodę z płytą Agaetis Byriun Islandzkiej grupy Sigur Rós
zacząłem już od okładki, to znaczy od pudełeczka, na którym
przedstawiony jest embrion aniołka i już myśli krążą
bezustannie, jaka to muzyka znajduje się w środku.
Po
przejrzeniu książeczki, gdzie na kilku stroniczkach znajdują się
cudowne rysunki aniołów przedstawione w różnych ujęciach jeszcze
bardziej chciałem wiedzieć, chciałem usłyszeć. I kiedy już
włożyłem kompakt do odtwarzacza zamilkłem, nie potrafiąc wydusić
z siebie żadnego ze słów. O takich płytach jak ta, a takich jest
zaledwie kilka, bardzo trudno jest cokolwiek napisać, ponieważ
pisząc o arcydziełach nie da się po prostu znaleźć odpowiednich
słów. Od pierwszej do ostatniej sekundy płyta ta jest cudowna i
najlepiej, gdy się jej słucha właśnie od początku do końca.
Chce się aż westchnąć Ach ten Sigur Rós. Róża Zwycięstwa, która
swą muzyką przenosi mnie do innego ze światów tym razem do ... N
I E B A. Tam anielski śpiew budzi mnie ze snu, tam nikt nie
spieszy się goniąc bezustannie z zegarkiem w ręku, tam wszystko
jest inne, spokojniejsze i nostalgiczne, możemy zatracić się bez
końca, jesteśmy obojętni, ponieważ i tak dzień zakończy się
dobrze owijając i tuląc nas kołysanką do snu. Wtedy śpiąc już
wiemy, że kolejne dni będą metafizycznym przeżyciem, będziemy
odkrywać wszystko na nowo zapominając o tym, co już się
wydarzyło.
Spotkanie w kafejce na rogu
rumieńce,
dziwne spojrzenia
wymieniane tak często?
Bieganie po łące,
taniec z wiatrem,
nurkowanie w chmurach
i wtapianie się w gwiazdy podczas
słuchania anielskiego śpiewu
Zatracanie się w miłość
zatracanie się w nicość
Już wiem, że są rzeczy wieczne
Lucjan Lucimiński