POWRÓT

Peter Gabriel II

1.

  • On The Air

  • 2.
  • D.I.Y.

  • 3.
  • Mother Of Violence

  • 4.
  • A Wonderful Day In One-Way World

  • 5.
  • White Shadow

  • 6.
  • Indigo

  • 7.
  • Animal Magic

  • 8.
  • Eksposure

  • 9.
  • Flotsam And Jetsam

  • 10.
  • Perspective

  • 11.
  • Home Sweet Home




  • On The Air

    "Na Falach Eteru"

    Wbudowana we wnętrzności śmietnika

    Nad rzeką stoi moja chata

    Zbudowana z odpadków, które wykopałem

    Tymi oto białymi dłońmi

    Co wieczór wracam do tej chałupy

    I gdy widzę, że nikogo woków

    Nie ma

    Nastawiam moją antenę i już jestem na falach eteru

    Na falach eteru

    Na falach eteru

    Na falach eteru

    Każdego dnia o świcie

    Wychodzę wraz z karłami oraz włóczęgami

    Milcząco się porozumiewamy w świetle gazowych lamp

    Każdy kogo spotykam na ulicy

    Zachowuje się jakby mnie nie było

    Ale wszyscy się jeszcze dowiedzą kim jestem,

    Bo ja umiem

    Wejść na fale eteru

    Na fale eteru

    Na fale eteru

    Na fale eteru

    Zostawiając auto w liściastej alejce

    W Tarzana się zmieniam dla mojej Jane z dżungli

    W każdego się zmieniam

    Począwszy od kpt. Zero i tego typu superbohatera

    Wiernego wezwaniu

    Och, niełatwe to

    Wcale niełatwe

    Znaleźć prawdziwych przyjaciół

    Nie potrzebuję waszej przyjaźni, mleczarze o świcie

    Na pół żywi wśród pustki i tego hałasu

    Ja jestem silny, jestem głośny

    I jasno syganł mój brzmi

    Dowiedzcie się wszyscy, że to Mozo do was mówi

    Na falach eteru

    Na falach eteru

    Na falach eteru


    Do góry

    D.I.Y.

    "Zróbcie To Sami"

    Zróbcie to sami, zróbcie to sami

    Nie mówcie mi, co mam zrobić, bo nie zrobię tego

    Nie mówcie mi, by w was wierzyć, bo nie będę

    Uważajcie, lepiej być nieprzystępnym i twardym

    - Nie ryzykujcie uczucia

    Jak ciało i kości w strefie niczyjej

    Wciąż oczekujecie na zmartwychwstanie

    Przychodzicie do mnie z tym waszym

    "Przepraszam, co pan mówił?"

    A ja wam w oczy powiem

    Zróbcie to sami, zróbcie to sami

    Zróbcie to sami, zróbcie to sami

    Zróbcie to sami

    Każdy chce być tym czym nie jest, czym nie jest

    Nikt nie jest zadowolony z tego co ma, co ma

    Działacie jak lalki z wbudowaną w brzuchu pozytywką

    Czy sami mie macie nic do powiedzenia?

    Zawieszeni w napięciu jak film kryminalny

    Wiecie, że nieruchomo utkwiliście na półce

    Przyjdźcie do mnie z tym waszym "co to pan

    Powiedział?"

    A ja powiem wam w oczy

    Zróbcie to sami, zróbcie to sami

    Zróbcie to sam

    Gdy rzeczy stają się wielkie, przestają im ufać

    Chcecie je kontrolować -

    Musicie się starać aby były małe

    Zróbcie to sami, zróbcie to sami

    Zróbcie to sam


    Do góry

    Mother Of Violence

    "Matka Agresji"

    Boso stąpa po ulicy

    Pełna rytmu którego nikt nie słyszy

    Szukając piętami, trzaskając palcami

    Każdy wie dokąd ona idzie

    Strach, starch jest matką agresji

    To on sprawia że jestem tak spięty

    Strach rodzi agresję

    Wiesz, że musisz się bronić

    Trudno ci oddychać

    Trudno ci uwierzyć

    W cokolwiek

    W ustach zaschło, oczy krwią nabiegły

    Wiadomości w kropkach na ekranie

    Kopią chmury mokasynami

    Telewizyjna kolacja i wszystko

    Bo strach, strach jest matką agresji

    Nie czyń ludzi tak napiętymi na jego widok

    Strach - matka agresji

    Widzę jak się rozwija

    I tylko po subtelnym zapachu

    W powietrzu poznaję, że tu jest

    Ciężko mi oddychać

    Ciężko uwierzyć w cokolwiek prócz strachu


    Do góry

    A Wonderful Day In One-Way World

    "Wspaniały Dzien W Jednokierunkowym Świecie"

    Sobota to dzień zakupów

    Jadę autem ale zaparkować nie ma gdzie

    Nie ma szacunku dla supermana w supersamie

    Pewnie jest jakiś kłopot, lecz nic o tym nie wiem

    Rozglądam się po sklepie, jest pusto i

    Dziwnie się czuję z pustym koszykiem

    Pełno pytań, a zapytać nie ma kogo

    Na jednokierunkowej drodze do wyjścia

    Jakiś głos krzyczy

    "Nie wypuszczać tego gościa"

    "Życzymy miłego dnia w naszym jednokierunkowm

    Świecie

    Jeden kierunek, jeden dzień

    Miłego dnia w naszym jednokierunkowym świecie

    Jeden kierunek, jeden dzień

    Jednokierunkowy człowiek

    Jednokierunkowy mózg

    Świetnie zgadzają się z ludzkością

    O, tam leży na podłodze jakiś stary,

    A więc z całym wdziękiem

    Pytam go "Hej, zgredzie, czy był jakiś alarm?"

    A on mi odpowiada: "tak, sprzedawali wieczną młodość

    I przestraszyli się bo jestem żyjącym dowodem

    Nazywam się Einstein i czy wiesz

    Że czas to jest krzywa?

    Powiedziałem: "Przestań, staruszku, jesteś Bezczelny,

    Jest tylko jedno dla mnie prawo

    Czas to pieniądz i ja pieniądzom służę"

    Na drodze jednokierunkowej ku wyjściu

    Dziwny głos krzyczy

    "Nie wypuszczać tego gościa!"

    "Życzymy miłego dnia w naszym jednokierunkowym

    Świecie

    Jeden kierunek, jeden dzień

    Miłego dnia w naszym jednokierunkowym świecie

    Jeden kierunek, jeden dzień

    Jednokierunkowy człowiek

    Jednokierunkowy mózg

    Świetnie zgadzają się z ludzkością


    Do góry

    White Shadow

    "Biały Cień"

    Dziesięć wagonów w kurzu się toczy

    Chromowane okna rdzewieją

    A oni wiedzą, że muszą w tym trwać

    Trzymając się zielono wypisanych słów

    "Ufamy Bogu"

    Nikt nie wie, czy umarł duch

    Ubrany, gotów do odejścia jak Kentucky Fried

    Próbujący czytać z lotu ptaków

    Brak napędu i słów już brakuje

    A ona wychodzi jak biały cień

    Wychodzi jak biały cień

    Każdego ciągnie do pustej przestrzeni

    Tych z zewnątrz i tych z granicy

    Trudno odróżnić białe od czarnego

    Gdy budzisz się w środku nocy

    Ciężki świt, bo taki milczący

    Przerwany teraz krzykiem

    Szukamy ruchu we mgle

    Światło może być tak mylące

    A ona wychodzi jak biały cień

    A ona wychodzi jak biały cień

    Wychodzi jak biały cień


    Do góry

    Indigo

    "Indygo"

    Za późno

    Ten model jest przestarzały

    Mam wszystkie części potrzebne

    Lecz serca za mało zostało

    Nie tak jak na początku

    Tak dobrze mi szło

    Próbowałem zawsze

    Kryć kłopoty

    W swej głębi

    Teraz jestem szeroko otwarty

    Gdy to się skończy

    Przyjaciół spotkam znów

    Podrzucą mnie gdzieś

    A ja będę dryfował, to łatwe

    I zmieniał biegi

    Nie ma się czego bać

    W dół polecę spokojnie

    Dzieciaki na dole tak hałasują

    Jestem zupełnie sam

    I płacę rachunek za grzechy

    Za tym indygo, indygo

    Gdzie chłodny, chłodny zawieje wiatr

    Czas mi się kończy

    Trzeba przekroczyć ciemną ciemną rzekę

    Zobaczyć tego co mnie życiem obdarzył

    Lepiej zakryć moją żółtą wątrobę

    Dobrze

    Porzucam walkę

    Nie wiedziałem kiedy a już

    Stałem się znowu obcym

    We własnych rękach

    Dni są O.K.

    Ale jakże nienawidzę tych długich nocy

    Rozumiesz

    Proszę, kochanie, weź mnie za rękę

    Taka jesteś ciepła

    W oku tajfunu

    Odchodzę, odchodzę, odchodzę

    Do zobaczenia któregoś dnia

    Kochanie, odchodzę

    Wygląda, że odchodzę,

    Tym razem naprawdę odchodzę


    Do góry

    Animal Magic

    "Zwierzęca Magia"

    Co zamierzałaś, gdy otwarłaś usta

    I pozwoliłaś sobie odkryć nasze tajemnice

    Powiedziałaś mu co miałaś zamiar zrobić

    I już nie mam ukrycia

    Mówiłem ci kochanie, oglądałem wojenny film

    I przyszło mi coś do głowy

    Bo zaraz po filmie pokazali ogłoszenie o rekrutacji

    Więc zaciągnę się

    Chcę być mężczyzną

    Z całą tą zwierzęcą magią

    Zrobię wszystko

    Zaciągam się

    Bo chcę być mężczyzną

    Patrz! Skinę pałeczką i już znika królik

    Zaciągnę się na zawodowca i nauczę się walczyć

    Założę się, że oboje ze mnie się śmiejecie

    Że jestem taki nieśmiały jak jagnię

    Może wciąż jeszcze tak wyglądam

    Ale już taki nie jestem

    Przeszedłem całą Północną Irlandię

    Przybyłem do domu już całkiem inny

    Nauczyłem się polować w nocy

    Nauczyłem się kamuflażu

    Zaciągnąłem się

    Jestem zawodowcem i jestem mężczyzną

    Z całą tą zwierzęcą magią

    Teraz potrafię wszystko

    Zaciągam się

    Teraz zrozumiem

    Teraz mi nie umkniesz

    Nie prześliźniesz się przez palce

    Zaciągam się

    Chcąc być mężczyzną

    Patrz! Skinę pałeczką i już znika królik

    Zaciągnę się i nauczę walczyć

    Zwierzęca magia


    Do góry

    Eksposure

    "Ekspozycja"

    Ekspozycja

    Ekspozycja

    Ekspozycja

    Ekspozycja

    Ekspozycja

    Ekspozycja

    Ekspozycja

    Ekspozycja

    Przestrzeń, oto czego potrzebuję, czym się żywię

    Ekspozycja

    Ekspozycja

    Ekspozycja

    Ekspozycja

    Ekspozycja

    Na otwartej przestrzeni

    Ekspozycja


    Do góry

    Flotsam And Jetsam

    "Wyrzutki Społeczeństwa"

    Bezczynność w tym mule

    Najwyżej pompowanie krwi

    Woda się obniża

    Pewnie ukaże się coś okropnego

    Gdybym tylko mógł cię dotknąć

    Pewnie byś się przeraziła

    Gdybym tylko mógł cię dotknąć

    Nie skrzywdziłbym cię na pewno

    Gdybym tylko mógł cię dotknąć

    Jak wiatr dotyka żagle

    Gdybym mógł cię dotknąć

    Kiedy zawiodły słowa

    Och, wraki na mieliźnie

    Och, ciężar wyrzucony za burtę

    O, moja miłości

    Nic tu nie jest tym czym być się zdaje

    Wiemy o tym

    Chryste! Ty to okazujesz

    Och, och, moja miłości


    Do góry

    Perspective

    "Perspektywa"

    Potrzebuję perspektywy bo przede mną ściana

    Potrzebuję perspektywy bo nie jestem upadły

    Potrzebuję perspektywy bo słyszę trąbki zew

    Nie wierzę własnym oczom chcę wiedzieć

    Gdzie wszystko spada

    Potrzebuję perspektywy przyjęcie dla nowożeńców

    Potrzebuję perspektywy obrazy krwawiły kolorem

    Potrzebuję perspektywy jak konfetti

    Na klombach kwiatowych

    Nie wierzę własnym oczom ksiądz krzyczy,

    Że w głowie ma ogień

    Och, Gaia, jeżeli to jest twoje imię

    Traktuję cię źle, ale nie chcę się usprawiedliwiać

    Och, Gaia, wiatr podsyca ogień i popiół rozwiewa

    Potrzebuję perspektywy gdy siedzę w długim,

    Długim korytarzu

    Potrzebuję perspektywy gdy patrzę na białą ścianę

    Potrzebuję perspektywy

    Gdy czekam aż zadzwoni telefon

    Nie wierzę własnym oczom jest coś,

    Co powiedzieć wam muszę

    Potrzebuję perspektywy aby patrzeć

    Przez czerwone nieba

    Potrzebuję perspektywy aby towar nieść

    Potrzebuję perspektywy bo nie wierzę własnym oczom

    Nie wierzę własnym oczom i nie lubię niespodzianek

    Och, Gaia, jeżeli to jest twoje imię

    Traktuję cię źle, ale nie chcę się usprawiedliwiać

    Och, Gaia, wiatr podsyca ogień i popiół rozwiewa

    Byłem kiedyś olbrzymem przemysłu

    Siedziałem w ogrodzie pełnym sztucznych roślin

    Próbowałem koniecznie z myśli wypędzić ciebie

    Jak każdy mężczyzna się zachowywałem

    Myśląc, że to już wszystko co mogę

    Taki sam, taki sam jak wszyscy - ślepy

    Potrzebuję perspektywy


    Do góry

    Home Sweet Home

    "Rodzinny Dom"

    Spotkałem tę dziewczynę, wołali ją Józka

    I na auto ją poderwałem

    Mieliśmy razem niezły ubaw, a teraz mamy jedno małe

    Musiałem się ożenić, z miasta wyjechać musiałem

    Znaleźliśmy sobie miejsce,

    Całą forsę wydaliśmy na to

    I to się nazywało Rodzinny Dom. Rodzinny Dom

    Aż na jedenastym piętrze.

    Cieszyłem się, że mam w ogóle dom

    I nawet zmieniłem zamek w naszych drzwiach

    I nic właściwie dobrze nie szło

    Ani nam ani nawet naszym rzeczom

    Przyjaciele nigdy do nas nie zajrzeli wieczorami

    I nawet dla Sama nie było miejsca do zabawy

    "Musimy odejść stąd, Bill", mówiła

    "Od dawna ci to powtarzam"

    A gdy z pracy do domu wróciłem wieczorem

    Ona już z dzieckiem naszym z okna wyskoczyła

    Z naszego Rodzinnego Domu, Rodzinnego Domu

    Miejsca odpoczynku

    Naszego gniazdka

    Nazywaliśmy je naszym domem

    Ubezpieczenie pieniądze mi dało

    Brudne pieniądze, co z nimi zrobić,

    Nie wiedziałem

    Zabrałem tę forsę, poszedłem do kasyna

    I podwójnie w ruletkę zagrałem

    I wygrałem, ja co nigdy wcześniej nie wygrywałem

    I kupiłem na wsi dom z rzeźbionymi,

    Dębowymi drzwiami

    To był Rodzinny Dom, Rodzinny Dom

    Miejsce, w którym głowę można złożyć i myśleć

    O wszystkim co powiedzieliśmy

    O naszym Rodzinnym Domu.


    Do góry

    POWRÓT