POWRÓT

Antologia tekstów utworów spoza albumów autorskich

1.

  • Whiplash

  • 2.
  • Jack I Jill

  • 3.
  • Shortcut To Somewhere

  • 4.
  • Another Murder Of A Day




  • Whiplash

    "Uderzenie Bicza"

    Nie w lewo, skręć w prawo,

    Jedziemy przez noc,

    Jesteśmy w podróży z Fredem.

    Zawsze, wszędzie,

    On dowiezie cię tam na pewno -

    To jest podróż z Fredem.

    Kiedy jego stopa wyciska gaz do ostatka,

    Nadchodzi zakręt

    Uderzenie bicza!

    On dojedzie wszędzie,

    Ale o to nie dba -

    To jest podróż z Fredem

    Przez deszcz i śnieg i mgłę

    Siedzisz i modlisz się do Boga

    I wierzysz we Freda.

    Musisz zamknąć oczy,

    Wtedy nigdy nie zaskoczy cię:

    Uderzenie bicza!

    Gryź paznokcie aż do kości,

    Stoisz po złej stronie drogi -

    Po właściwej stronie Freda.

    Wypadek już blisko

    Modlisz się, aby wytrzymały hamulce -

    W czasie podróży z Fredem

    A potem drzemka za kołem,

    On by wolał :

    Uderzenie bicza!

    Nie w lewo, skręć w prawo,

    Jadąc przez noc -

    W podróży z Fredem

    Zawsze, wszędzie,

    On dowiezie cię tam na pewno -

    W podróży z Fredem

    On ma telefon w samochodzie

    Ale ty modlisz się, aby nikt nie zadzwonił, po:

    Uderzenie bicza!

    Dryń... dryń...


    Do góry

    Jack I Jill

    "JACK I JILL"

    Mnie i mojej żonie spełniło się marzenie

    Ja i moja żona, po prostu, kupiliśmy

    Pokój z widokiem

    Każde z nas miało swe własne zasady

    To był jedyny sposób, według którego

    Umieliśmy postępować

    Żyjąc w zgodzie ze swoimi zasadami

    Przenieślimy dom na wzgórze.

    Ale kiedy to wszystko zamienia się w

    Ruinę to marzenia umierają

    Dusze, jednak, pozostają mocne, możemy

    Chodzić z podniesionym czołem

    I patrzeć na siebie bez wstydu

    Z sumieniem tak czystym jak nasze ideały i cele.

    Gdzie idziesz przy końcu dnia

    Kiedy twój świat leży w gruzach?

    Czy możesz się podnieść, otrzeć łzy z oczu

    Przecież to tylko podnóże wzgórza.

    Niektórzy ludzie nie chcą mieć wspomnień

    Chowają swe głowy w piasek i mają

    Nadzieję, że pozbędą się swych kłopotów

    Przestają żyć życiem, któremu nie potrafią sprostać,

    Zamykają swe serca na klucz a swe dusze

    Za ciężkimi złotymu drzwiami.

    Ale kiedy to wszystko zamienia się

    W ruinę, to marzenia umierają

    Czy wasze dusze pozostają jednak mocne -

    Czy możecie chodzić z podniesionym czołem

    I patrzeć za siebie bez wstydu

    Z sumienim tak czystym jak wasze ideały i cele

    Gdzie pójdziecie przy końcu dnia

    Kiedy wasz świat legnie w gruzach

    Czy potraficie się podnieść,

    Otrzeć łzy z oczu

    Czy potraficie wdrapać się na wzgórze?


    Do góry

    Shortcut To Somewhere

    "Skrót Dokądś"

    On był upadłym aniołem

    Z wieży Bełkotu

    Rozwieszonym na drutach wysokiego napięcia

    Jeszcze jednym zdobywcą horyzontu

    Nieskalanym obcym

    Legendą końca dzikiego zachodu.

    Tak więc kiedy biegniesz w podmuchu

    Szalonej gonitwy weteranów pozostaje

    Tylko jedna rzecz do zrobienia

    Wziąć głęboki oddech, odpłynąć Merkurym

    A wszystko stanie się jasne.

    To nie żaden Easy Rider ani Midnight Cowboy

    Zajął swe miejsce na linii startu

    Ponieważ on zostawił cię w tyle ze swoją sławą

    Lone Ranger ciągle żyje w naszych umysłach

    Tak więc, kiedy rozwiążesz problemy

    Obliczysz punkty widzenia

    I ukończysz wszystko co chciałeś

    Weź głęboki oddech, odpłyń Merkurym

    W ten jedyny sposób, jaki kiedykolwiek znałeś.

    Każdy chce jakiegoś skrótu dokądś

    Każdy potrzebuje kogoś kogo będzie naśladować

    Każdy szuka swego bohatera

    Czy nie ma miejsca, gdzie można by go znaleźć?

    Wystukując obcasami uliczny ruch

    Wystukując miastowe niedostatki

    Dla tych którzy wczoraj byli nikim

    Ci niechętni młodzi bohaterowie

    Potrzebujący świata, aby wydostać się

    Z tego bałaganu.

    Tak więc, kiedy biegniesz w podmuchu

    Szalonej gonitwy weteranów pozostała

    Tylko jedna rzecz do zrobienia

    Weź głęboki oddech, odpłyń Merkurym

    A wszystko stanie się jasne


    Do góry

    Another Murder Of A Day

    "Jeszcze Jeden Mord Dnia"

    Porcelanowa biel marzeń skrywa się

    Poza jej porcelanowo - niebieskimi oczyma

    Jej przyszłość owinięta jest w aksamit

    A jej wspomnienia w ciepłą watę.

    Fusy z kawy grzebią godziny, które

    Zabiła mordując dzień.

    Jej cierpliwość zaczyna się kruszyć,

    Jak skała, która zamienia się w piasek,

    A czas rozpada się na sekundy,

    Kiedy czeka na mężczyznę.

    Patrzy na drzwi, a równocześnie sprawdza

    Faceta, którego pijana wyobraźnia

    Wspina się w górę po jej jedwabistym udzie,

    I papierosy są pogrzebane w godzinach

    Które zabiła mordujc dzień.

    Jej cierpliwość zaczyna się kruszyć jak skała,

    Która zamienia się w piasek,

    A czas rozpada się na sekundy,

    Kiedy czeka na mężczyznę.

    Drży oblana zimnym potem,

    Którego stara się nie zauważać

    Zaciskając swe trzęsące się palce

    Na żetonach do telefonu,

    Potrzebuje go bardziej niż się do tego przyzna

    I bardziej

    Niż inni powinni o tym wiedzieć,

    Ma nadzieję, że skurcze, które ściskają

    Jej żołądek to tylko motyle,

    Motyle przelatujące każdego dnia,

    Kiedy czeka na mężczyznę,

    Który ma przyjść.

    Modli się, aby nikt nie zwrócił uwagi

    Na to jak rozmawia przez telefon,

    Jak bawi się numerem

    I że nie wpada w panikę,

    Modli się aby światła pozostały zielone

    Przez całą noc, aby ruch uliczny

    Nie stanął i skurcze, które ściskają żołądek

    Były tylko motylami, motylami

    Przelatujcymi każdego dnia

    Kiedy czeka na mężczyznę,

    Który ma przybyć.

    On stoi tam za drzwiami

    Ona sięga po swój płaszcz, aby iść

    I wchodzi w sen

    Wędruje we śnie.

    Sunie do domu poprzez oświetlone

    Neonami wąskie uliczki

    Flirtuje z cieniami i chodzi dookoła

    Ofiar tej nocy,

    Która będzie spać w ciągu dnia,

    Która wyrzuci swych uchodźców

    I pozbędzie się swego gruzu.

    Przekręca klucz w zamku otwierając drzwi

    Do baśniowego świata, którego

    Broni przy pomocy swych duchów

    Wiernych rodzin doglądających jej

    Przybytku na łatanej kołdrze

    Obserwując rytuał w cichej litości i modlitwach

    Na oświetlonych świeczkami krawędziach

    Zaciskającego się kręgu

    Układa wypłowiałe i pożółkłe zdjęcia

    Wspomnienia, które pozostały

    Po jej przyjaciołach i rodzinie

    Z szacunkiem przybija do ściany.

    Pogania dźwięk płynący z radia

    I wypędza hałas świata w którym żyje,

    Jej sumienie jest świadkiem,

    Jej życie jest jej sądem, a mężczyzna, którego

    Zostawiła, kiedy czekał, czeka, aby

    Zamordować dzień.


    Do góry

    POWRÓT