1.
"Gra Cieni"
Skulony w kącie mojej duszy
Łokcie mi krwawią
Od wspinania się po murze
Doprawdy, tym razem zraniłaś mnie do głębi
A ja z desperacją staram się znaleźć powód
By wybaczyć ci to wszystko
Postrzegałem twe życie jako grę cieni
W transie jestem trzymany przez grę cieni
Zauroczyła mnie gra cieni
Celtycka iluminacja
Widzę celtycką iluminację
Celtów
Nigdy nie zdawałem sobie sprawy jak daleko zaszliśmy
Rozejrzałem się wokół i zobaczyłem tylko dystans
Przez pryzmat gniewu
Gniewu, który płonie we mnie za każdym razem,
Gdy ktoś wspomina twoje imię
Powinienem był to zauważyć, odczytać znaki
Może wystarczyłaby rozmowa
Żeby rozwiązać problem, jeśli jakiś był
Tego nie wiedzieliśmy na pewno wtedy
Nie wiemy i teraz
Mogłem się zmienić, mogłem ustatkować
Mogłem być wszędzie, gdzie tylko byś zechciała
Jeśli tylko dałabyś mi szansę
Ale teraz jak widać, już na to za późno
Sądziłem, że twoim zdaniem mamy to za sobą
Przemyślałem to, zdawało mi się że znam odpowiedź
Po tym wszystkim, co zostało powiedziane i dokonane
Tak naprawdę to znam tylko twoje imię
Siedzę i czekam na grę cieni
Wpuść mnie do świata cieni,
Podążę za tobą w krąg gry cieni
Poprzez celtycką iluminację
Podaruj mi celtycką iluminację
Iluminację
Gdybym tylko był bardziej cierpliwy,
Gdybym miał więcej czasu,
Gdybym tylko znał chwilę, w której podjęłaś decyzję
Gdybym choć raz uważnie cię posłuchał,
Gdybyś choć raz mnie poprosiła,
Gdybym się domyślił, że to było ważne,
Gdybym tylko wiedział, że to nie wytrzyma
Próby czasu
Podążam ku spełnieniu się magii, magii gry cieni
Podążam ku spełnieniu się magii, magii gry cieni
Podążam ku spełnieniu się magii, magii gry cieni
Podążam ku spełnieniu się magii, magii gry cieni
Być może, gdybym zauważył, może gdybym próbował
Może, gdybym bardziej się starał
To teraz bylibyśmy razem
Może byłem samolubny, może byłem ślepy
Może to ja się myliłem, a ty miałaś rację
Biegnę prosto w czar gry cieni, gry cieni
Biegnę prosto w czar gry cieni, gry cieni
Biegnę prosto w czar gry cieni, gry cieni
Biegnę prosto w czar gry cieni, gry cieni
Może rzeczywiście mogłem być lepszym człowiekiem
Czy to naprawdę ja byłem wszystkiemu winny?
Czy tylko ja byłem źródłem problemów
Czy tylko ja przynosiłem cierpienie?
Czy nigdy nie chciałaś mnie zranić
Czy, rzeczywiście, pragnęłaś tylko pokazać mi
Że twoja miłość jest prawdziwa i szczera?
Żyjąc razem staliśmy się sobie obcy
Podążam ku spełnieniu się magii, magii gry cieni
Podążam ku spełnieniu się magii, magii gry cieni
Podążam ku spełnieniu się magii, magii gry cieni
Podążam ku spełnieniu się magii, magii gry cieni
Postrzegam me życie jako grę cieni
Wszystko dookoła mnie to magia gry cieni
Należę do świata gry cieni
W którym wszystko, czego się obawiałem
Nigdy się nie zmieni
Wszystko co było przedtem ukryte
Będziesz mogła teraz zobaczyć
Wszystko, o czym przedtem mogłem tylko marzyć
Stanie się dla ciebie realne
Wszystko, czego mogłem tylko dotknąć
Teraz ty dotykasz
A światło za którym podążam,
Żyje tam, gdzie szaleństwo
Się kończy
Iluminacja
Iluminacja
Lśnij, lśnij, lśnij
"Wyznanie Wiary (Credo)"
Oglądam telewizję każdego wieczoru
Satelita nie pozwala mi spać
Mam nadzieję i modlę się, by koszmary
Mnie dziś opuściły
Oleisty całun na rafie koralowej
Czarna chmura wisi nade mną
Choć naciskam pilota
To programy się nie zmieniają
Wierzę, wierzę, wierzę, wierzę
Ostrze włóczni gładkie od potu i krwi
Strzelba ujada na wściekłego psa
Płytki grób przytula się do autostrady
Poniżej wybielonego słońca
Wierzę, wierzę, wierzę, wierzę
Nie mam nic na myśli, to nie ma żadnego znaczenia
Nie mam nic na myśli,
To nie ma dla mnie żadnego znaczenia
Kiedy rak ssie pierś młodej dziewczyny
Kiedy jacyś ludzie wiążą łańcuchem
Duszę młodego człowieka
Kiedy pył węglowy wydarł życie
Mojemu dziadkowi
Obdarty włóczęga rusza wietrzną ścieżką
Aby przybliżyć się do zatłoczonego kręgu
Wokół płomienia palącego się węgla
Jakiś człowiek zamienia się w górę
W spadającym śniegu
Matka przenikliwie krzyczy, a dziecko płacze
Wspomnienie zniknęło zanim wyschła krew
Jakaś szpilka kłuje me sumienie
Aby pomóc mi o tym zapomnieć
Im bardziej krzyczysz, tym mniej słyszysz
Albo tak zwykle bywało
Teraz nie potrafię już
Tego odróżnić
Otwarte usta ministranta
Planeta kręci się w cichej próżni
W tych dniach zmniejszyła się nawet
Możliwość ruchu
"Po Prostu Dobrzy Przyjaciele (Bliscy)"
Jest coś o co chcę cię zapytać
Zanim będzie za późno
Myśle o tym od czasu naszego pierwszego spotkania
To przeraża mnie coraz bardziej
Teraz staje się to jeszcze bardziej niepewne
Wydaje się, że jesteśmy sobie tacy bliscy
Choć naprawdę tak obcy
Czy odrzucisz mnie,
Czy coś będzie nie tak
Jeśli zadeklaruję swoje prawdziwe uczucia?
Czy też mam zagrać rolę ojca-spowiednika
U którego szuka się pociechy?
Wydaje się, że jesteśmy sobie tacy bliscy
Choć naprawdę tak obcy
Co byś zrobiła jeśli upadłbym przed tobą
Na kolana
Czy wykorzystałabyś to przeciwko mnie?
Czy stanęłabyś przestraszona?
Co byś zrobiła, gdybym przed tobą
Otworzył swe serce
Czy byłbym jeszcze jednym, który traci swój czas
Kochanie, czy jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi?
Czy naprawdę muszę cię pytać?
Jestem pewny, że teraz już wiesz
Czy my tylko prowadzimy grę, w której udajemy
Że to wszystko co dzieje się między nami
Jest wszystkim co nas łączy
A my jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi
Czy pozostaną nam tylko przypadkowe spotkania?
Czy to wszystko, na co możemy liczyć?
Godząc się na podnoszenie kieliszków
W anonimowych kawiarniach
Wyliczając swoje niepowodzenia
Tak jakbyśmy potrzebowali sobie udowodnić
Że wszystko już za nami
"Ulubieni Nieznajomi"
Czasami czuję, że zdobywając wszystko
Straciłem coś
Czego nie potrafię dokładnie określić
To jest po prostu jedno z tych dręczących doznań
Tak jak siedzenie tyłem do otwartych drzwi
W oczekiwaniu na ulubioną nieznajomą
Jest mi bardzo trudno o tym mówić,
Wcale nie jest tak łatwo, jak mogłabyś oczekiwać
Siedzieć tutaj i czekać,
Próbując pogodzić się z tym
Że coś straciłem
Że czegoś nie dokończyłem
I dlatego tutaj siedzisz
Słuchając mnie kiedy próbuję wytłumaczyć, że
Jesteś moją ulubioną nieznajomą
Ale nie czytaj między wierszami
Mogę powiedzieć, że w tej chwili cię kocham
Ale wiesz, że ta chwila zaraz przeminie
Mogę ci uczciwie powiedzieć
Że nie wiem dlaczego tu jestem
Dzieląc się z tobą wszystkimi moimi problemami
Kiedy ty już dostałaś swoją cześć,
Od ulubionych nieznajomych
Może ja po prostu potrzebuję publiczności
Aby udawać, że to jest tylko teatr
Ale wszystko co uzyskuję to twoja pewność siebie
I jakiś numer w notatniku
Z zatrzeżeniem, że to imię
Pewnego dnia jako pierwsze rozmaże się
W rozlanym wokół szampanie
Zbiorę się w sobie i pogodzę się z tym
Że byłaś jedną z moich ulubionych nieznajomych
Czasami czuję, że zdobywając wszystko
Utraciłem coś
Czego nie potrafię dokładnie określić
To jest po prostu jedno z tych dręczących doznań
Tak jak siedzenie tyłem do otwartych drzwi
W oczekiwaniu na ulubioną nieznajomą
"Szczęściarz"
On poznał świat jako chłopak z Dalkeith
Wydostając się z szybu w Monktonhall
W dobrze naoliwionej klatce
Która uwięziła jego marzenia
Twarz weterana z '85 roku wyjęta z galerii
Duch z cywilnej wojny należący do rodziny
Który przyłączył się do strajku
Aż wszystko z czym pozostał
To kaszel ojca
I oczy matki
Które pierwszy raz
Powstrzymały łzę
Kiedy rząd odebrał mu pracę
Teraz z zaciśniętą pięścią stanie w szeregu
Wyjawi swe imię i dzięki temu udowodni
Że oni jeszcze nie umarli
To mogłeś być ty
To mogłem być ja
To mógł być każdy z nas
Ale on urodził się szczęśliwcem
Jego pierwszy zakup na raty
To elegancki włoski garnitur
W którego klapy wszył żyletki
Widzisz jak się poci na sali tanecznej
Pył węglowy wydobywa się z każdego pora w jego skórze
Twardy człowiek prowadzący twarde życie
I to jest ta historia, którą ci opowie
Idąc w dół na stadion przy Easter Road,
Aż sobie zedrze gardło od krzyku w sobotę,
Ta rzeczywistość którą zna
I wszystkie wymieszane barwy odejdą w zapomnienie
Gdy tylko gwizdek sędziego zabrzmi w powietrzu
Zmierza ulicami Aberdeen
Do platform wiercących dziury w morzach
Bogatych w ropę naftową
Gdzie trawlerów jest z każdym rokiem coraz mniej
Piece w Ravenscraig
kłódki strzegące bram Johna Browna
Na pustyni, na polach Południowego Armaghu
Gdzie rosną maki, daleko od rynku Hampden
Daleko od bębnów w Genui
Na pokładzie statku własnie płynącego po wodach
Wezbranego Południowego Atlantyku
Urodzony by wyrwać się z zaścianka
Możesz założyć się o to z wszystkim,
Co sprzysięgło się przeciwko tobie
Oni go nie pogrążą
Nie ma znaczenia, jak bardzo się będą starali
"Drogi Przyjacielu"
Drogi przyjacielu już od dłuższego czasu
Chciałem do ciebie napisać
Ale wiesz, że nigdy nie lubiłem pisać listów
Pewnie jesteś ciekaw, co się ze mną dzieje?
Założyłem rodzinę
Czy nadal rozdajesz pocałunki swoim kochankom
Popołudniowe sekrety?
Czy nadal ukrywasz się za przebraniem,
Czy udajesz, że jesteś zdumiony
Pytaniami które ona zadaje,
Którymi ma cześć cię oskarżać?
Czy pogrzebałeś swoją przeszłość
Pod grubą warstwę kurzu
Gdzieś w kącie gnijącego garażu?
Bo ja właśnie tam schowałem swoją,
A teraz jestem głową rodziny
Czy twoje konie wciąż jeszcze stają do zawodów
Choć bookmacherzy zakończyli już swą pracę?
Czy zespół jest jeszcze razem,
Czy kiedykolwiek wybraliście się w trasę?
Zabiegaliśmy o te same kobiety,
Piliśmy to samo piwo
Byliśmy nierozłączni, zawsze razem
Co się z tobą teraz dzieje?
Czy założyłeś już rodzinę?
Postaw drinka innemu facetowi,
Który siedzi na moim miejscu przy końcu baru
Pozdrów Ninę, napij się tequili
Napiszę do ciebie na Święta Bożego Narodzenia
Albo wyślę ci jedynie pocztówkę
A jeśli będziesz przez przypadek przejeżdżał koło
Mojego domu, to zajrzyj na chwilę,
Będziesz mile widziany
I spotkaj się ze mną,
Bo ja chyba nie będę mógł cię odwiedzić
Ponieważ jestem szczęśliwy
Że jestem tu, gdzie jestem,
Prowadząc życie rodzinne
Czy masz jeszcze swój skórzany strój
Czy też pozbyłeś się go?
Czy ciągle marzysz o Joni i przydrożnych kafejkach?
Czy twój Norton wciąż działa,
Czy stary człowiek ciągle żyje?
Czy ciągle jeszcze jeździsz do Dalkeith,
Czy twoje uposażenie jest ciągle tak duże jak było?
Przypuszczam, że dostałeś kredyt hipoteczny
I jesteś prawdziwą głową rodziny
Drogi przyjacielu już od dłuższego czasu chciałem
Do ciebie napisać
Ale wiesz, że nigdy nie lubiłem pisać listów
Pewnie jesteś ciekaw, co się ze mną dzieje?
Otóż, założyłem rodzinę
"JĘZYKI"
Gdybyś naprawdę wiedział, jak się czułem
Nie musiałbyś tu być aby zadawać
Te wszystkie pytania
Te wszystkie irytujące pytania,
Pełne metafor
I mówić niezrozumiałym językiem
Ta twoja "dyplomacja kanonierek"
Oskarżasz mnie o herezje, o brak szacunku
Moje opinie nie mają znaczenia,
Kiedy odpowiadam uśmiechem na twój uśmiech
Kiedy ty mówisz niezrozumiałym językiem
Kiedy stajemy w martwym punkcie
Mówisz, że kontrakt jest kontraktem
I nie podlega żadnym negocjacjom
Ja kwestionuję twoją moralność
Ty poddajesz w wątpliwość mój realizm
Nie możemy się porozumieć
Mówimy chyba różnymi językami
Mówimy chyba różnymi językami
Czy jestem głuchy bo nie mogę zrozumieć?
Mówimy chyba różnymi językami
Mówimy chyba różnymi językami
Mówimy chyba różnymi językami
Chociaż się staram, nie potrafię zrozumieć
Twoje niejasne opinie
Na granicy arogancji
Bronią się przed kompromisem
Twojej postawy nie sposób pojąć,
Twoje zachowanie jest nielogiczne
Mówisz niezrozumiałym językiem
Wydobywasz sprzeczności
Jesteś nudny w swych władczych monologach
Żądających podporządkowania,
Żądających, żebym rozumiał sens twych słów
Żądających mówienia twoim językiem
"Emigrant Wewnętrzny"
Widziałem niebieską parasolkę
W Ogrodach przy Princess Street
Zdążającą na Lothian Road
"Wiadomości Wieczorne" wepchnięte były
Głęboko w jego kieszeń
Pochłonięty swoimi sprawami,
Starał się uciec przed zimnem
Duch Griersona nawiedza doki
Gdzie jedyni pracujący mężczyźni
Umierają
W miarę jak linie stają się dłuższe
Jak pojawiają się szczeliny, a ropa wysycha
Hej tam chłopaczku, emigrancie wewnętrzny!
Kiedy zrozumiesz, że musieliśmy wypuścić cię
Na wolność?
Hej tam laleczko, emigrantko wewnętrzna!
Kiedy zrozumiesz, że musieliśmy wypuścić cię
Na wolność?
Szpaki krążą nad georgiańskimi wieżami
A ognie w Grangemouth rozświetlają niebo
Lew śpi w mieszkaniu,
W kraju który jest zmęczony i głuchy na jego ryk
Oni zamienili opustoszałą ziemię w pustynię
Zatruli glebę i zebrali plon
Ślepej obojętności, chciwości i apatii
Zasiali ziarna, które zawróciły bieg naszej historii
Zostało parę ryb, porty są puste
Kadłuby statków gniją
Na naszych tłustych od ropy nabrzeżach
Owce wyginęły, farmy opustoszały
Nie mamy perspektyw i postradaliśmy zmysły
Tak jak nasi ojcowie przed nami
Oczy mamy zwrócone ku Ameryce
Śnimy o nowym życiu w zamorskich krajach
Ale gdziekolwiek podążymy, zawsze będziemy świadomi
Że ziemia, na której będziemy przebywać,
Nigdy nie będzie naszą własną
"Coś Wisi W Powietrzu"
Wezwij ekipę dochodzeniową ponieważ
Coś wisi w powietrzu
Musieliśmy się w końcu spotkać
Bo rewolucja jest blisko
Zarówno ty, jak i ja wiemy, że taka jest prawda
Tak być powinno
Musieliśmy się w końcu spotkać
Musieliśmy być ze sobą razem
Jesteśmy teraz razem
Obudź pukaniem ulice i domy
Coś wisi w powietrzu
Musieliśmy się w końcu spotkać
Bo rewolucja jest blisko
Zarówno ty, jak i ja wiemy, że taka jest prawda
Tak być powinno
Musieliśmy się w końcu spotkać
Musieliśmy być ze sobą razem
Podaj broń i amunicję
Zniszczymy wszystko, co stanie na naszej drodze
Musieliśmy się w końcu spotkać
Bo rewolucja zbliża się
Zarówno ty, jak i ja wiemy, że taka jest prawda
Tak być powinno
Musieliśmy się w końcu spotkać
Musieliśmy być ze sobą razem
Musieliśmy być ze sobą razem
Teraz, teraz jesteśmy razem, rewolucja jest z nami
Jest tutaj, rewolucja jest z nami