Side A:
1.
1.
"Stereotomia"
Diamentowe oczy
Spalcie mnie, zamieńcie w kamień
Skrystalizujcie
I zamróźcie w całkowitym monochromie
Zamieńcie mnie w kamień,
zróbcie ze mną co chcecie
Zamieńcie mnie w kamień,
zróbcie ze mną co chcecie
Stereotomio
Możemy tego wspólnie dokonać
Zrób ze mną co chcesz
Zrób co chcesz
Szkarłatne umysły
Władacie mną i nie jest mi wstyd
Noże z ukrycia
Ćwiartujecie mnie i nie czuję bólu
Stereotomio
Możemy wspólnie tego dokonać
Zrób ze mną co chcesz
Zrób co chcesz
Stereotomio
Możemy zawsze tego dokonać
Zrób ze mną co chcesz
Zrób co chcesz
Promienie gwiazd
Padajcie na mnie czerwone, niebieskie, zielone
Aksamitne sny
Chodźcie do mnie, gdy będę na ekranie
Stereotomio
Możemy tego wspólnie dokonać
Zrób ze mną co chcesz, zrób co chcesz
Stereotomio
Możemy to zrobić na zawsze
I zawsze będzie to takie same
Stereotomio, możemy tego wspólnie dokonać
Możemy to zrobić, rób co chcesz
Zamień mnie w kamień
Rób ze mną co ci się podoba
Zakryj mi oczy
Nie ma już nic więcej co oni mogą wiedzieć
Zamień mnie w kamień
Zanim nic za mnie nie zostanie
Zrób ze mnie skałę
A nie to czym wydaję się być
Zamień mnie w kamień
"BEAUJOLAIS" (gatunek wina)
Nie ma zegarka przy moim łóżku
Nie próbuj mnie budzić
Nie ma telefonu na ścianie
Dla kogoś kto chce zadzwonić
Nie ma pukania do moich drzwi
Nic mną nie wstrząśnie
Nie mogę dłużej znosić
Takich nocy jak poprzednia
Beaujolais wkracza prosto do mojej głowy
Beaujolais napawa mnie wstydem
Nie wiem po co tu przyszedłem i jak
Beaujolais i ja szalejemy
Beaujolais, nie mogę tego wyjaśnić
Lecz pomaga mi to zapomnieć o przeszłości
i uśmierzyć ból
Jeden wyścig, którego nie mogę wygrać
Ze zmienioną jaźnią
Jedyna szansa by śpiewać lub pływać
Cóż mam innego do roboty?
Ogon, którym nie mogę potrząsnąć
Gdziekolwiek idę, on ze mną
Kruczek, którego nie potrafię złamać
Paragraf 22
Beaujolais wkracza prosto do mojej głowy
Beaujolais, jedna z winnych
Nie wiem po co i jak tu przyszedłem
Beaujolais będzie moją ucieczką
Beaujolais, nie mogę się skarżyć
Bo pomaga mi to zapomnieć o przeszłości
i uśmierzyć ból
"URBANIA"
/utwór instrumentalny/
"Sława"
Mogę być poświatą odległego słońca
Mogę to czuć w sobie
Może ten dzień będzie właśnie tym jedynym
Słyszę wrzask odległego tłumu
Oni czekają na mnie
Wzywają moje imię
Krzycząc głośno
Powstrzymywanie się jest trudne
Lecz nie zmienię zdania
Sława, byłaś wszystkim czego pragnąłem
Od samego początku
Sława promienieje we mnie
Mówi mi kim jestem
Sławo - nie pozwól wyśliznąć się z twych rąk
Jest długa droga do upadku
Po latach oczekiwania
Chcę im wszystkim to pokazać
Widzę świat w innym świetle
Teraz łatwo jest powiedzieć
Gdzie popełniłem błędy
A gdzie miałem rację
Słyszę najlepsze z powołań
Weź mnie ze sobą
Wznieś wysoko moją głowę
Niech będę zawsze pierwszy
Powstrzymywanie się jest trudne
lecz nie zmienię zdania
Sława, byłaś wszystkim czego pragnąłem
od samego początku
Sława, promienieje we mnie, mówi mi kim jestem
Sławo, nie pozwól wyśliznąć się z twych rąk
Po tych wszystkich latach oczekiwania,
pokażę im wszystkim
Może ta rola nie jest łatwa,
może nagroda jest zbyt niska
Po tych wszytkich latach oczekiwania,
pokażę im wszystkim
"W Realnym Świecie"
Nie będzie kolejnego kompromisu
Nie pozwolę na jeszcze jedno
proste rozwiązanie
Zbyt wiele zmian nie powtarza się dwa razy
Zbyt wiele oczu jest z lodu
Nie będę potrząsał jeszcze jedną
oszukańczą dłonią
Nie będę próbował kolejnego środka zastępczego
Nie kupię kolejnego kawałka skały
Zbyt długo walczymy
Zbyt wiele rzeczy jest błędnych
Nie przeczę kolejnej oczywistej prawdzie
Zbyt wiele samotnych serc
w tym realnym świecie
Zbyt wiele samotnych nocy
w tym realnym świecie
Zbyt wielu głupców,
krórzy nie zastanawiają się dwa razy
Zbyt wiele sposobów by zapłacić cenę
Nie chcę spędzić mego życia
w tym realnym świecie
Nie będę składał jeszcze jednej ofiary
Nie złamię kolejnego prawa
Nie chcę nikogo by o mnie decydował
Nie chcę nikogo, by mówił to wprost
Nie będę udawał kolejnej
słodkiej niespodzianki
Zbyt wiele samotnych serc
w tym realnym świecie
Zbyt wiele samotnych nocy
w tym realnym świecie
Zbyt wiele mostów, które możesz spalić
Zbyt wiele tablic, których nie można odwrócić
Nie chcę spędzić mego życia
w tym realnym świecie
Zbyt wiele samotnych serc
w tym realnym świecie
Zbyt wiele samotnych nocy
w tym realnym świecie
Zbyt wiele gier, w które nie mogę grać
Zbyt wiele wiatraków na mojej drodze
Nie chcę spędzić mego życia
w tym realnym świecie
"Gdzie Jest Mors?"
/utwór instrumentalny/
"Jasność Świata"
Jestem nieznajomym na ziemi obiecanej
Uczę się reguł gry, których nie rozumiem
Obracam się w kółko tam gdzie już byłem
Jestem zagubiony, na tak wiele sposobów,
Że nie mogę już dalej iść
Dryfuję na otwartym morzu
I nie ważne jak długo będę próbował,
fala i tak już do mnie nie powróci
Obracam się w koło, póki nie osiądę na brzegu
Jestem rozszarpywany wieloma wiatrami
Nie mogę tak dłużej
Jasność świata, jestem sam
Bo nie mogłem dostrzec jasności tego świata
Wskaż mi ogień w prawdziwie wierzących oczach
Gdy zamknę oczy, jestem marzycielem
Latam tak blisko słońca,
że nie mogę dostrzec jego ruchu
Obracając się w koło na cichym niebie
Jestem zagubiony przez zbyt wiele słów
Nie umiem powiedzieć dlaczego
Jasność świata, jestem sam
Bo nie mogłem dostrzec jasności tego świata
Wskaż mi ogień w prawdziwie wierzących oczach
Jak podróżnik w niekończącym się locie
Nie ważne jaką drogę obrałem,
podróżuję przez noc
Obracam się w koło, póki góry się nie zapadną
Wierzyć zbyt wielu prawdom
Nie ma sensu
Jasność świata, jestem sam
Bo nie mogłem dostrzec jasności tego świata
Bałem się,
nie mogłem dostrzec jasności tego świata
Wskaż mi ogień w prawdziwie wierzących oczach
- "Chińskie Szepty"
/utwór instrumentalny/
"Stereotomia Dwa"
/utwór instrumentalny/